Dodane 30.10.2015 r.: na wczorajszym posiedzeniu komisji, w Urzędzie Gminy, jeden z radnych zwrócił mi uwagę, że w poniższym tekście piszę błędnie, „że najpóźniej następnego dnia dokonano przelewu(!)” – chodzi o zwrot dotacji, jaką musimy zwrócić decyzją Wojewody, w wyniku niedotrzymania warunków umowy. Na jednej z ostatnich komisji jasno nas poinformowano, że niezależnie od odwołań, nic nie uchroni nas przed oddaniem pieniędzy (na przelew mieliśmy 14 dni). Okazuje się jednak, że droga odwoławcza, jaką rozpoczął Urząd, wstrzymuje przelew środków. Pozostaje mieć nadzieję, że droga odwoławcza przyniesie pozytywny skutek i pieniądze będą mogły być spożydkowane na cele związane z potrzebami naszych mieszkańców. :)

 

 

O 61 tysiącach złotych, „które poszły!”, możecie przeczytać w najnowszym numerze tygodnika Twój Głos. Z tym, że tam mamy tytuł: „Dotacja do zwrotu” (ze znakiem zapytania), który brzmi trochę łagodniej…

O co chodzi? Krótko: otrzymaliśmy dofinansowanie dla Miejskiego Ośrodka Kultury w Pilawie oraz na zakup wyposażenia, do kilku wiejskich świetlic w gminie. Pieniądze zostały wykorzystane, dotacja rozliczona. Do tego momentu wszystko podręcznikowo. Nasuwa się pytanie, dlaczego w takim razie nasze pieniądze powędrowały z powrotem do województwa? Otóż dofinansowanie zostało przyznane pod warunkiem, że w obiektach (w tym w MGOK w Pilawie), przez okres 7 lat nie będzie prowadzona działalność komercyjna. Warunki zostały złamane. Urząd otrzymał wezwanie do zwrotu całej kwoty, czyli ok. 61 tys. PLN.

Dlaczego podkreślałem wcześniej, że w tygodniku tytuł widnieje ze znakiem zapytania? Po prostu jest on tam nie potrzebny, gmina miała 14 dni na zwrot środków, pieniądze już dwie sesje temu zostały przesunięte do odpowiedniego działu. Myślę, że najpóźniej następnego dnia dokonano przelewu(!). Oczywiście Pani Burmistrz napisała odwołanie od decyzji, była propozycja ze strony Urzędu, że oddamy tylko tę część, która bezpośrednio dotyczy MGOK, ale nikt chyba nie robi sobie nadziei…

I jeszcze jedno sprostowanie: podczas posiedzeń komisji, w których uczestniczyłem i w mediach, podkreśla się fakt, że pieniądze zostały oddane w wyniku skargi złożonej przez była radną z Pilawy. Jasne, była radna napisała skargę do Wojewady w tej sprawie. Nie znam motywacji, nie chcę tłumaczyć tego kroku, ale chcę mocno podkreślić, że to, od kogo wypłynęła informacja o złamaniu warunków umowy jest sprawą drugorzędną. Gmina straciła ok. 61 tys. nie z powodu skargi osoby trzeciej, tylko z powodu nie dotrzymania warunków umowy!